Jak czytać składy kosmetyków?

Podczas zakupów niewielu konsumentów zadaje sobie trud zapoznania się ze składem kosmetyków, które lądują w ich koszykach. W świetle badań zaledwie 17% Polaków wczytuje się w etykietki. Czy jest się czemu dziwić?

Nieznajomość składu szkodzi

Mimo wszystko warto czytać składy kupowanych przez nas produktów kosmetycznych i wiedzieć, co dokładnie kładziemy na włosy, twarz i resztę ciała. Bo to nie tylko ładnie pachnąca emulsja upiększająca skórę, ale często też parabeny, detergenty, metale ciężkie i mnóstwo rozmaitych substancji, które w dłuższej perspektywie mogą nam zaszkodzić. Niektórzy z obawy przed możliwymi następstwami korzystania z kosmetyków przerzucają się w zupełności na kosmetyki ekologiczne lub sami wyrabiają je w domu z ekologicznych półproduktów. Na szczęście jednak w sklepach i drogeriach możemy znaleźć kosmetyki, które są bezpieczne i nie nafaszerują nas ołowiem czy szeregiem SLS-ów.

 

Na co zwrócić uwagę w pierwszej kolejności?

Zanim zagłębimy się w odszyfrowywanie nieznanych nam nazw i oznaczeń, warto pamiętać o kilku regułach, które zawsze ułatwią decyzję zakupu.

Po pierwsze, im dłuższy jest skład kosmetyku, tym bardziej produkt jest podejrzany. Produkty bliskie naturze, które nie zawierają substancji toksycznych, mają krótkie składy.

Po drugie, kolejność wymienionych składników odpowiada ich ilości zawartej w kosmetyku. A zatem najwięcej jest w nim tego, co producent wymienił na samym początku. Ostatnie z podanych składników mają śladową zawartość.

Po trzecie, wiele nazw i oznaczeń użytych do opisania składu, choć dla laika może wyglądać nieciekawie, w rzeczywistości odnosi się do znanych nam, bezpiecznych i korzystnie działających substancji. Przykładowo Tocopherol to nazwa chemiczna witaminy E.

Problem z czytaniem składów polega też na tym, że wiele substancji ma więcej niż jedną nazwę. Jeśli jednak studiowanie tych nazw wejdzie nam w nawyk przy każdym zakupie, po jakimś czasie będziemy mieć już wystarczające rozeznanie, by wiedzieć, na co warto wydać pieniądze. Do tego czasu korzystajmy ze słowników lub specjalnych stron internetowych stworzonych do analizy składów INCI (International Nomenclature of Cosmetic Ingredients). Zawierają one zwykle informacje o potencjalnej szkodliwości danego składnika i określają przynależność do danej kategorii (emolienty, humektanty, substancje zapachowe itd.).

 

Jakich kosmetyków unikać?

Przede wszystkim zawierających detergenty, które ukrywają się najczęściej pod nazwą SLS – Sodium Lauryl Sulfate. Poza tym uważajmy na syntetyczne konserwanty, takie jak parabeny, związki bromu lub chloru, fenole. Unikajmy też glikoli, pochodnych ropy naftowej (na przykład parafiny), olejów mineralnych, sztucznych barwników i aromatów, aluminium czy silikonów.

 

Bellame.pl - Piękna na co dzień